Deser jagodowy z czekoladą

Zanim przejdziemy do tych smakowitych jagód, o których będzie dziś mowa, chciałabym najpierw podzielić się z Wami pewnym odkryciem. Odkrycie dotyczy właściwie mojej osoby, ale może i Wy macie podobne doświadczenia. Jakiś czas temu opiekowałam się prze weekend małym kotkiem. Kto mnie zna ten wie, że wprost przepadam za kotami. Gdy tylko jakiegoś zobaczę jestem jak dziecko, które chce słodką kicię złapać i ukochać. Oczywiście znawcy kotów domyślą się, że nakłonienie  niechętnego, nieznanego kota do zabawy, lub co gorsza próba bezgłośnego podejścia i złapania go, w 99,9% kończą się sromotnym niepowodzeniem.

W każdym razie naprawdę kocham koty i marzę, by kiedyś mieć własnego Maine Coona. Myślałam wiec, że taka weekendowa opieka na kotem to fajna zabawa, że się wprawię i będzie cudownie. Oczywiście, było wprost rozczulająco, kotek był przesłodki i uroczy, ale prawdę mówiąc to były strasznie stresujące dwa dni i tego wcale się nie spodziewałam. Czułam się jak matka, która przyniosła do domu nowo narodzone dziecko, zupełnie nie ma pojęcia co z nim zrobić, a co gorsza boi się, że coś zrobi źle. Mogę śmiało powiedzieć, że spędziłam weekend na niemal obsesyjnym zastanawianiu się co oznacza każde miauknięcie, czy kotek nie powinien iść spać, czy nie trzeba go obudzić, żeby nie szalał w nocy, czy nie zjadł za dużo, czy nie zjadł za mało i tak w kółko. Po tych dwóch dniach zrozumiałam, że chyba jeszcze nie do końca jestem gotowa na taką odpowiedzialność, jaką jest opiekowanie się żywą istotą. Podobno najpierw trzeba przejść próbę roślinki i dopiero po jej pomyślnym przejściu można myśleć o zwierzaku. Z roślinkami też mi doi tej pory nie szło, notorycznie o nich zapominałam i każda kończyła całkowicie zasuszona. Ale zobaczymy. Teraz mój kierownik idąc na urlop zostawił mi swój kwiatek pod opieką. Jak przeżyje 3 tygodnie ze mną, to znaczy, że jeszcze będą ze mnie ludzie.

 
A co z tym wszystkim ma wspólnego jagodowy deser? Otóż robiłam go w czasie opieki nad kociakiem i mocno mi przypomina tamte dni. Chyba dawno nie obfotografowałam niczego tak szybko i sprawnie jak ten właśnie deser. Nie poświęciłam na to więcej niż 20 minut, bo czułam się bardzo źle opuszczając kotka i nie poświęcając mu swojej uwagi. Mówię Wam, istny obłęd.

Deser czekoladowy z jagodami

na 5 porcji

warstwa jagodowa
300 g jagód
250 g jogurtu greckiego
2 łyżki cukru
1 łyżka żelatyny, rozpuszczona w niewielkiej ilości wody

warstwa czekoladowa
125 g kremowego serka Philadelphia
100 g gorzkiej czekolady
1 łyżka masła
2 łyżki cukru pudru

Zaczynamy od przygotowania warstwy jagodowej. Jagody blendujemy z jogurtem i cukrem. Żelatynę rozpuszczamy w odrobinie gorącej wody i dokładnie mieszamy. Gdy całkowicie się rozpuści dodajemy do masy jagodowej i bardzo dokładnie mieszamy. Wlewamy do szklanek, mniej więcej do 2/3 wysokości. Wstawiamy do lodówki, aż lekko stężeją.
W tym czasie zajmujemy się warstwą czekoladową. Czekoladę rozpuszczamy z masłem nad gorącą kąpielą wodną. Serek Philadelphia ucieramy z cukrem pudrem. Wlewamy do serka rozpuszczoną i przestudzoną czekoladę i dokładnie mieszamy do uzyskania gładkiego kremu. Rozdzielamy krem czekoladowy pomiędzy szklanki z jagodową warstwą. Wstawiamy do lodówki na 2-3 godziny. Podajemy schłodzone z warstwą świeżych jagód.

Blueberry chocolate dessert

serves 5

blueberry layer
300 g blueberries
250 g Greek yoghurt
2 tbsp sugar
1 tbsp gelatin, dissolved into small amount of hot water

chocolate layer
125 g cream cheese
100 g dark chocolate
1 tbsp butter
2 tbsp powdered sugar

We begin with the blueberry layer. Mix blueberries with yoghurt and sugar. Dissolve gelatin into small amount of hot water and mix well. Add to the blueberries and mix until well combined. Fill up prepared glasses about 3/4 full. Place into fridge until set.
Meanwhile, prepare chocolate layer. Melt chocolate with butter over hot water bath. Mix cream cheese with sugar. Pour in melted chocolate and mix well. Divide chocolate cream between glasses with set blueberry layer. Place in the fridge for another 2-3 hours. Serve chilled with fresh blueberries on top.

 

Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Pin on PinterestShare on TumblrEmail this to someone

admin

  • Proste a jakie smaczne 🙂

  • Kiecie są samodzielne, więc niepotrzebnie się martwiłaś; )) Ja będę miała kota od znajomej na 2 tygodnie i nie mogę się doczekać, bo też kocham koty; )
    A deser prezentuje się świetnie, piękne zdjęcia: )

  • Świetnie się prezentuje ten deser! ; )
    Super pomysł! *.*

  • Evi

    Zjadłabym, pysznie wygląda :). A jak opieka nad kotem potrafi usprawnić sesję fotograficzną! :))

  • gin

    Deser obfotografowałaś pięknie 🙂
    Pamiętam, jak Mama przyniosła do domu naszą psę – miała miesiąc. Była malutka i nieporadna, jak się najadła, to dostawała taki okrągły, duży brzuszek, i zaraz trzeba było z nią biec na dwór 😉 Dzień wcześniej napisałam ostatnią maturę, więc jak Rodzice chodzili do pracy, a Młoda do szkoły, to się maleństwem zajmowałam. Świetne to było 🙂
    Później przeszłam wszystko po raz drugi z moją własną, osobistą psą 🙂
    Roślinki też mi zawsze usychał, za to psy mają się bardzo dobrze. Obie 🙂