sobota, 25 października 2014

Dyniowe ciasteczka owsiane

Pumpkin oatmeal cookies 
Scroll down for recipe in English 
Nigdy nie był ze mnie ciasteczkowy potwór. Lubię ciastka, nie ukrywam tego. Są słodkie więc nie ma się czemu dziwić, ale to jednak nie jest to co najbardziej mi odpowiada. Zawsze wydawały mi się takie zwyczajne, raczej mało imponujące i nie wywołujące oczopląsu i ślinotoku. Ale ostatnio zauważyłam, że ciastka też mogą mieć ten efekt wow, który mam na myśli. I tak doszłam do tego, jak według mnie powinny wyglądać idealne ciasteczka.

Po pierwsze muszą być miękkie w środku i mocno chrupiące na zewnątrz. To warunek, bez którego po prostu nie ma dobrych ciastek. Kropka. Ciasteczka muszą chrupać w zębach, to jedna z tych rzeczy, której absolutnie nie należy kwestionować. Po drugie powinny być uniwersalne. Z jednej strony pyszny deser i słodka przyjemność, z drugiej możliwość zrobienia z nich fajnej przekąski, która nie rujnuje całkowicie podejmowanego kolejny raz postanowienia o zdrowszym odżywianiu. Takie ciasteczka można zabrać do szkoły czy do pracy i nawet zabłysnąć wśród znajomych i współpracowników jako zdolny i kreatywny kucharz-entuzjasta bycia fit. Czy jest teraz coś modniejszego? Moje ciasta dyniowe powstały między innymi jako element posiłku do pracy. Są napchane wszystkimi zdrowymi i odżywczymi rzeczami jakie w momencie pieczenia miałam pod ręką. Nie żartuję, sypałam to zdrowie po kolei jak leciało :)

czwartek, 16 października 2014

Dyniowe donuts z klonowym kremem

Pumpkin maple donuts 
Scroll down for recipe in English
Niestety, jest tak, że nie wszystko da się w sobie zmienić. Nad wieloma rzeczami można pracować, ale zawsze zostaje coś, co prędzej czy później trzeba będzie po prostu zaakceptować. U mnie jest to odkładanie wielu rzeczy na później, zwane też prokrastynacją. Ostatnio mocno z tym walczę i wiem, że gdybym tylko mocniej się postarała mogło by się udać. Jakiś czas temu kupiłam sobie nawet wielką białą tablicę, która zawisła nad biurkiem i która w zamierzeniu ma mi pomóc jakoś ogarnąć chaos zadań w mojej głowie. Zobaczymy co z tego wyjdzie. A może po prostu powinnam pogodzić się z tym, że to presja czasu i adrenalina sprawiają, że pracuję najefektywniej?

W każdym razie przepis, którym chcę się dzisiaj podzielić powstał już jakiś czas temu, ale był właśnie tak odkładany na później. Bo zdjęcia poczekają, bo może jeszcze cos dorobię, bo za kilka dni będę miała lepszy pomysł na post. I tak mogę w nieskończoność. Oczywiście ostatecznie okazuje się, że później nie koniecznie tryskam wspaniałymi pomysłami i ostatecznie męczę się ze skleceniem kilku sensownych zdań.

Donuts, czyli pączki z dziurką, lub po naszemu oponki, zachwyciły mnie w zeszłym roku. Wtedy też pierwszy raz próbowałam pieczonej wersji, która bardzo przypadła mi do gustu. Ponieważ sezon dyniowy w pełni, tym razem donuts są właśnie z dodatkiem puree z dyni. Do tego krem o smaku syropu klonowego i mamy wspaniały jesienny deser. 

sobota, 11 października 2014

Ciasto miodowe z jabłkami

Honey apple cake 
Scroll down for recipe in English
Jak wiadomo z wiekiem upodobania się zmieniają. Także te kulinarne. Dziś jem i nawet bardzo lubię wiele rzeczy, które jeszcze kilka lub kilkanaście lat temu nie wywoływały u mnie zbytniego entuzjazmu. Tak jest z miodem. W dzieciństwie za nim nie przepadałam, co może dziwić, bo przecież jest słodki, więc dziecku smakować powinien. Przynajmniej tak podpowiada mi moja bardzo skromna (i być może zupełnie nieprawdziwa) wiedza na temat dzieci. Moja niechęć do miodu mogła być też spowodowana traumą mleka z miodem i czosnkiem. Kto próbował, ten wie, że po czymś takim ciężko dojść do siebie.

Z wiekiem trauma odchodziła w niepamięć, a miód powoli wkradał się do łask. Najpierw wyłącznie jako dodatek, zwykle do ciast i deserów, później też do dań wytrawnych. Potem pokochałam miód sam w sobie, a ostatnio jest nawet przedmiotem mojej kolejnej smakowej obsesji. Naprawdę, chyba jeszcze nigdy nie zużywałam tyle miodu. Mogę dodawać go (i dodaję) prawie do wszystkiego. Praktycznie całkowicie zastąpił mi cukier, co w sumie jest dobre i pozwala jakoś usprawiedliwić się w duchu sięgając po kolejny kawałek ciasta. No bo przecież miód w biodra nie idzie, to wie każdy :)

Ciasto, które dziś dla Was mam powstało w oparciu o jeden z najłatwiejszych przepisów na jabłecznik jaki znam. Właściwie sprowadza się do tego, że jabłka się kroi, dodaje do nich resztę składników i miesza. Chciałam go trochę rozbudować, bo bywa tak, że bardzo lubię sobie utrudniać życie. Ale bez obaw, ciasto dalej jest banalnie proste, ma tylko trochę więcej składników. Zależało mi na mocnym smaku miodu (wspominałam o mojej obsesji) połączonego ze świeżym i lekkim aromatem rozmarynu, który jak wszyscy wiemy cudnie łączy się z jabłkami. Jeśli tego nie wiecie, musicie jak najszybciej takie rażące braki w wiedzy uzupełnić :) Jeszcze dwa słowa o rumie. Właściwie możecie go pominąć, albo zastąpić wodą lub mlekiem. Po prostu miałam na dnie butelki odrobinę rumu, który naprawdę wypadało już użyć do czegoś, więc skorzystała z okazji i wlałam go do ciasta. 

czwartek, 2 października 2014

Jesienne ciasto dyniowe

Fall pumpkin cake 
Scroll down for recipe in English 
Jakie są dobre strony jesieni? Między innymi takie, że można bawić się kolorowymi liśćmi. Gdy byłam dzieckiem ten punkt obowiązkowo znajdował się na mojej liście jesiennych aktywności. Zbieranie wysuszonych jesiennym słońcem liści, układanie z ich jak największych kupek, a potem radosne rzucanie się w nie. To były czasy. Ale okazuje się, że dorosłość nie stoi specjalnie na przeszkodzie, żeby znowu się trochę kolorowymi liśćmi pobawić.

Teraz bawię się już trochę inaczej, chociaż też zaczynam od wycieczki po okolicy w poszukiwaniu opadłych liści. Tym razem szukam jednak tych najładniejszych, bo zamiast się w nie rzucać, rozrzucę je na stole, na którym robię zdjęcia. Uwielbiam wykorzystywać na zdjęciach naturalne elementy takie jak różne roślinki, listki, kwiatki. Trochę się obawiam, że kiedyś przyjdzie mi do głowy bawić się ziemią i sprzątanie po sesji zajmie mi nie 15 minut, a godzinę.

W tej jesiennej scenerii fotografowałam ciasto dyniowe. Dynia jesienią niepodzielnie króluje u mnie w kuchni. Uwielbiam ja za ciepły, jesienny kolor, za smak i przede wszystkim za bogactwo możliwości wykorzystania. W tym roku nie znalazła się w naszym ogrodzie, więc musiałam szukać jej w sklepach. Ciasto, które z niej upiekłam jest bardzo proste, ucierane, mocno pachnące ciepłymi korzennymi przyprawami. Jedno z rodzaju takich, które nie zajmują całego przedpołudnia na przygotowanie. Oczywiście pod warunkiem posiadania już gotowego puree z dyni, najlepiej domowego. 

środa, 24 września 2014

Zapiekana kasza jaglana z figami

Baked millet with figs 
Scroll down for recipe in English 
Przyznam się Wam, że jestem naprawdę zakręcona na punkcie śniadania. Może to jeszcze nie obsesja, ale faktem jest, że potrafię długo i zawzięcie dyskutować z każdym, kto śniadanie lekceważy. Nie wiem dlaczego, ale niedocenianie wartości tego, najważniejszego przecież posiłku w ciągu dnia, naprawdę mnie irytuje.

Rano nie zawsze mam czas coś sobie przygotować, więc zazwyczaj jem musli z suszonymi owocami i orzechami. Większą kreatywnością mogę się popisać przy drugim śniadaniu, które zabieram do pracy. Posiadanie wielu różnorodnych pojemniczków naprawdę tu pomaga. Ostatnio moimi ulubionymi śniadaniami w pracy są koktajle oraz wszystko, co ma w sobie kaszę jaglaną.

Nie jestem wielką fanką blogów śniadaniowych i rzadko na nie zaglądam. Ale jest jeden taki, do którego regularnie i z wielką przyjemnością wracam. Pewnie się domyślacie, że mowa o blogu Co Dziś Zjem Na Śniadanie. Kiedy jakiś czas temu zobaczyłam tam zapiekaną kaszę jaglaną z owocami dosłownie zaświeciły mi się oczka, a na drugi dzień już wkładałam do piekarnika moją pierwszą porcję. Ponieważ było już dość późno nie miałam nawet czasu jej rozkroić. Rano chwyciłam spory kawałek, zapakowałam i pojechałam z tym kotem w worku. Nie byłam pewna, czy w ogóle cokolwiek zjadanego mi wyszło i czy przypadkiem nie okaże się, że będę musiała przetrwać o samej kawie całe 8 godzin. Na szczęście nie musiałam. Kasza była pyszna i obdzieliłam nią też koleżanki, które moje zdanie podzieliły.

sobota, 20 września 2014

Ciasto bananowe z Nutellą

Banana Nutella cake 
Scroll down for recipe in English 
Być może uznacie mnie za wybitnie dziwną osobę kiedy przyznam się, że przeżyłam większość mojego życia bez Nutelli. Tak, wiem dobrze, że są tacy, którzy będą w tym momencie kwestionować moją poczytalność. Już spieszę z wyjaśnieniami. Jak dziecko uwielbiałam Nutellę. Zresztą bądźmy szczerzy. Które dziecko nie lubi słodkiego, lepkiego kremu na śniadanie? Kanapki z Nutellą to było super-śniadanie, nad którym ani ja, ani mój brat nie krzywiliśmy się i nie wybrzydzaliśmy. Gdy robiłam się coraz starsza, Nutella powoli znikała z mojego życia, aż w końcu przestałam ją jeść i nawet za nią tęsknić.
Ale ostatnio poczułam nagle przemożną chęć na Nutellę. Kupiłam więc sobie słoiczek. Część zjadłam, a część wykorzystałam do ciasta bananowego. 

sobota, 13 września 2014

Ciasto drożdżowe ze śliwkami

Plum yeast cake 
Scroll down for recipe in English
O czym tu pisać, gdy w głowie totalny brak inspiracji? Zawsze patrzę z podziwem i niekłamaną zazdrością na ludzi, którym czarowanie słowem przychodzi bez trudu. Mi zdecydowanie łatwiej opowiadać historie obrazem, niż je opisywać. Nigdy nie byłam aż tak dobra w posługiwaniu się słowem pisanym, chociaż wyobraźni, czasem aż nazbyt bujnej, raczej mi nie brakuje. Jak widać te dwie umiejętności nie zawsze idą ze sobą w parze.

Snucie barwnych opowieści zostawię więc innym, a sama skupię się na jedzeniu. Właściwie to chyba właśnie po to odwiedza się blogi kulinarne, żeby czytać o jedzeniu, ewentualnie oglądać rzeczone jedzenie na zdjęciach, którymi raczy nas autor. Tak więc dziś znów mamy ciasto drożdżowe. Dawniej piekłam je na okrągło, ostatnio jakoś popadło w niełaski (chociaż to pewnie bardziej z braku czasu niż chęci). Ale jak wiadomo miłości do drożdżowego długo się opierać nie można, więc złamałam się, wymieszałam, wyrosło i upiekłam. Proste, ze śliwkami i odrobiną kardamonu, idealne na śniadanie do kubka kawy. 

niedziela, 7 września 2014

Śliwkowe galette z sosem balsamicznym

Plum galette with balsamic glaze 
Scroll down for recipe in English 
Śliwki to bardzo wdzięczne owoce, z którymi naprawdę pracuję z wielką przyjemnością. Uwielbiam je za to jak wspaniale smakują choćby z dodatkiem ziół, tak jak w cieście śliwkowym z tymiankiem, które piekłam w zeszłym roku. Tym razem chciałam jednak spróbować czegoś innego, więc zostawiłam zioła i sięgnęłam po ocet balsamiczny.
Wiele osób jest zaskoczonych tym, jak dobrze pasuje on nie tylko do dań wytrawnych, ale także do deserów. Zdradzę Wam, że ja lubię go najbladziej właśnie w jego słodkiej odsłonie. Postanowiłam wykorzystać go więc do przygotowania mini galette ze śliwkami i balsamiczną glazurą. Podchodziłam do nich dwa razy. Pierwsza próba odbyła się przy użyciu renklod (jedyne śliwki jakie udało mi się tego dnia kupić) i zakończyła się sromotna porażką. Owoce okazały się tak soczyste, że podczas pieczenia sok całkowicie rozmiękczył ciasto, a my mogliśmy potem pochłonąć śliwki upieczone z ciastem i balsamicznym sosem. A pochłonęliśmy wszystko, bo mimo tego, że zamiast ciasta mieliśmy deser, który trzeba było jeść łyżeczką, smakował wybornie.
Wiedziałam, że nie odpuszczę tego pomysłu i już na drugi dzień zakupiłam śliwki węgierki i znów zabrałam się z zagniatanie kruchego ciasta i przygotowywanie glazury z miodu i octu. Byłam absolutnie przekonana, że tym razem będzie sukces. I oczywiście był. Moje mini galette pięknie się upiekły i zniknęły równie szybko, jak poprzednia wersja. Nawet, jeśli nie jesteście do końca przekonani do octu balsamicznego w cieście, dajcie temu połączeniu szansę. Dzięki kilkuminutowemu gotowaniu sos jest słodki, z delikatnie wyczuwalną cierpką nutą, ale bez przesadnie octowego smaku. 

środa, 3 września 2014

Sernik malinowy

Raspberry cheesecake 
Scroll down for recipe in English 
Nie ma się co oszukiwać, lato powoli dobiega końca. Mimo, że szkoda mi trochę gorących dni, to jednak w tym roku wchodzę w jesień jakoś łagodniej. Może dlatego, że pierwszy raz od wielu, wielu lat nie miałam typowych, 2 lub 3 miesięcznych wakacji, tylko zwykły urlop. Może dzięki temu łatwiej mi znieść widok pierwszych złotych liści i co raz krótsze dni. W każdym razie myśl o nadchodzącej jesieni nastraja mnie zaskakująco pozytywnie. Cieszę się na nowe składniki, zwłaszcza na dynię, na gotowanie rozgrzewających potraw, na bogactwo korzennych przypraw, które znów rozgoszczą się w mojej kuchni. W głowie mam już pomysły na sesje w ciepłym, jesiennym klimacie.
Ale póki co trzeba korzystać i z ostatnich promieni letniego słońca i z letnich owoców. U mnie ciągle sezon na maliny w pełni, więc zapragnęłam malinowego sernika. Początkowo miał być na zimno, ale upały przeminęły, a mi tym samym powróciła ochota na używanie piekarnika. Ostatecznie powstał więc sernik jak najbardziej pieczony, do tego w kąpieli wodnej, żeby był jeszcze delikatniejszy. Doskonale zdaję sobie sprawę, że sernikożercy to grupa nieco podzielona. Z jednej strony jest frakcja hołdująca sernikom ciężkim, twardym i zbitym. Do wielbicieli takich należy na przykład mój wujek. Poza tym dla niego prawdziwy sernik nie potrzebuje nic więcej poza masą serową. Wszelkie wariacje smakowe, spody, bakalie, bezy itp. są całkowicie zbędne. Z drugiej strony są miłośnicy serników lekkich i kremowych, najchętniej z różnymi dodatkami i w wielu wersjach smakowych. Do tej grupy zdecydowanie należę ja. I ten sernik zdecydowanie do mnie trafia. Mało tego, jest tak dobry, że zamrożę specjalną porcję malin z przeznaczeniem na jego ponowne upieczenie zimą. 

czwartek, 28 sierpnia 2014

Pełnoziarniste mini pizze

Whole wheat mini pizza 
Scroll down for recipe in English 
Pizza to jedna z tych rzeczy, które nauczyłam się kochać w przeciągu ostatnich lat. Gdy zaczęłam częściej przygotowywać ją w domu odkryłam, że to w zasadzie jedno z moich ulubionych dań. Dziś ciasto na pizzę robię już na oko i za każdym razem się udaje. Pizza to też, obok tarty, świetne rozwiązanie na pozbycie się resztek jedzenia zalegających w lodówce. Wystarczy wyłożyć je na ciasto, upiec i pyszny obiad gotowy. Tym razem przygotowałam mini pizze w dwóch wariantach smakowych. Pierwsza była z pomidorami fetą i tymiankiem. Na drugą położyłam pomidory, łososia, szałwię, a także surowe jajko, które pięknie ścięło się w trakcie pieczenia.  
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...