Najprostsze faworki

najprostsze faworki; chrust; chruściki; Tłusty Czwartek; karnawał; modern taste; fotografia kulinarna

 

Faworki, zwane też w niektórych kręgach chrustem, to obok pączków chyba ulubiony przysmak jedzony w zarówno w Tłusty Czwartek, jak i w okresie całego karnawału. W starym zeszycie z przepisami mojej mamy mam kilka przepisów na faworki, ale szczerze mówiąc co roku wybieram ten, którym chcę się dzisiaj z Wami podzielić. Dlaczego akurat ten? Trudno powiedzieć, może po prostu dlatego, że jest najprostszy ze wszystkich. Czytaj dalej

Najlepsze powidła śliwkowe – bardzo prosty przepis

powidła śliwkowe; powidła z węgierek; przetwory ze śliwek; śliwki; proste powidła; powidła bez mieszania

Koniec lata i początek jesieni to dla większości z nas czas intensywnego przygotowywania przetworów. Staramy się zamknąć w słoikach jak największą ilość smaków lata, żeby potem móc się nimi cieszyć w zimne, zimowe dni, lub wykorzystać np. do ciast i deserów. U mnie w domu obowiązkowo co roku przygotowuje się sok z malin, dżem z czarnej porzeczki, ogórki kiszone i powidła śliwkowe z węgierek. Właśnie teraz jest idealna pora na ich smażenie. Śliwki są bardzo dojrzałe i słodkie, a z takich powidła są najlepsze.
Czytaj dalej

Z zeszytu mojej mamy…Ekspresowy piernik

Sporo czasu minęło odkąd ostatni raz sięgnęłam po jeden z przepisów z zeszytu mojej mamy. Pamiętacie jeszcze ten stary, sfatygowany zbiór kartek, który tak na prawdę zeszytem przestał być lata temu? Zaniedbałam go, a w nim kryje się jeszcze tyle wspaniałych receptur wartych wypróbowania. Przepisów, które jak nic przypominają mi beztroskie dzieciństwo. Okres świąteczny to dobry czas, żeby ponownie zacząć przeglądać pożółkłe kartki w poszukiwaniu zapomnianych smaków. Smaki te są proste, ciepłe i domowe, zupełnie jak przepis na piernik, którym chcę się dziś z Wami podzielić.
Czytaj dalej

Z zeszytu mamy…Bawole Oczy

 

Nazwa tego ciasta zawsze mocno mnie fascynowała. Do dziś nie udało mi się dojść do tego, dlaczego akurat Bawole Oczy. Kwestia oczu jest dość oczywista, wystarczy spojrzeć na wzór jaki widać po rozkrojeniu ciasta, wygląda jak oczy. Ale dlaczego oczy bawoła a nie jakiegoś innego zwierza? Nie znalazłam jeszcze osoby, która byłaby w stanie odpowiedzieć mi na to pytanie.

Czytaj dalej

Kruchy placek mojej mamy

Lubię niespieszne, weekendowe posiłki, zawłaszcza te niedzielne. Na tygodniu jesteśmy zazwyczaj zbyt zabiegani, żeby usiąść razem do stołu. Każdy je wtedy, kiedy mu najbardziej odpowiada i to, na co w danej chwili ma ochotę.

Wyjątkiem jest niedzielny obiad. Wtedy siadamy do stołu wszyscy razem. Oczywiście po niedzielnym obiedzie obowiązkowo musi być coś słodkiego. Najlepiej jakieś dobre ciasto, które idealnie nadaje się do popołudniowej kawy.

Czytaj dalej

Z zeszytu mojej mamy… Najprostszy sernik

W mojej okolicy mieszka pewne małżeństwo. Od wielu lat sami robią sery. Żadna tam duża produkcja. Robią przede wszystkim na własny użytek, a czasem sprzedają znajomym. Uwielbiam, gdy do drzwi puka miły Pan i z uśmiechem pyta czy nie chcemy kupić pysznego sera. Zawsze kupujemy. Taki wiejski ser jak go nazywamy, to coś zupełnie innego. Żaden inny nie smakuje mi już tak jak ten. Zazwyczaj wizyta Pana z serem zwiastuje pojawienie się ruskich pierogów, ale nie zawsze. Często ser stopniowo znika zanim uda się z niego cokolwiek zrobić.
Czytaj dalej

Z zeszytu mojej mamy… Ciasteczkowe rogaliki drożdżowe

rogaliki ciasteczka drożdżowe

Ostatnio zaszły u mnie zmiany. Może nie jakieś wielkie, ale jak dla mnie spore, bo poważnie ingerują w moje przyzwyczajenia dotyczące snu. Jestem śpiochem, a najbardziej lubię spać rano, najlepiej tak do 10. Jeśli spojrzeć, o której godzinie do Was piszę jasne staje się, że coś uległo zmianie. Zmianę wymusiła nowa pora roku, a dokładniej permanentny brak światła jaki się z nią wiąże. Jeśli chcę coś ugotować i na dodatek zrobić temu zdjęcie to mam czas tak mniej więcej do godziny 13 -14. Potem jest bardzo ciężko. Chcąc nie chcąc musiałam się przemóc i wstawać wcześniej. Po południu już nie funkcjonuje, ani fizycznie, ani umysłowo. Brak światła tak na mnie działa. Do tego stopnia, że przeniosłam treningi z późnego popołudnia na rano, właśnie zaraz idę się zmęczyć jeszcze przed wyjściem na uczelnię.

Czytaj dalej

Z zeszytu mojej mamy… Pleśniak

ciasto pleśniak proste dżem

No i zaczął się rok akademicki co niewątpliwie oznacza trochę mniej czasu na gotowanie i blogowanie. Trochę bardziej trzeba się nagimnastykować, żeby wszystko zorganizować tak, że zostanie trochę czasu do spędzenia w kuchni. Na szczęście mam wolne czwartki i pewnie właśnie wtedy będzie się odbywała masowa produkcja kuchenno – fotograficzna. Dzisiaj mam zamiar usiąść z kalendarzem i jakoś sobie zaplanować zajęcia tak, żeby był czas na wszystko co chciałabym robić. Znając moje talenty do planowania nie będzie łatwo 🙂

Czytaj dalej