Klasyczne amerykańskie pancakes

amerykańskie pancakes; klasyczne pancakes; pankejki; nalesniki; placki; śniadanie

 

Muszę się Wam przyznać, że uwielbiam wszelkiego rodzaju placki i naleśniki. Dla mnie to jedna z najlepszych opcji na leniwe, weekendowe śniadanie. Nie wypieram się też tego, że zdarza mi się jeść je na kolację. Kilka propozycja na pancakes pojawiło się już na blogu, a dziś mam dla Was przepis na klasyczną wersję tych amerykańskich naleśników. Smakują doskonale ze świeżymi owocami, lub w wersji bardziej amerykańskiej, z bekonem i syropem klonowym.    Czytaj dalej

Najprostszy krem czekoladowy z awokado

 

Moje, skromne jeszcze chyba, życiowe doświadczenie podpowiada mi ostatnio jedną rzecz. Otóż najbardziej tęskni się za rzeczami, których akurat nie można mieć. Nie wiem dlaczego. Może w tym wszystkim chodzi o ten niesławny urok „zakazanego owocu”. Wiem tylko, że jeśli powinnam od czegoś trzymać się z daleka, to chce tego sto razy bardziej. Tak jest prawie ze wszystkim, także z jedzeniem.
Czytaj dalej

Śniadanie w łóżku i kokosowe tosty francuskie

 

Czasami tęsknię za całkowicie leniwymi dniami. Wiecie, takimi kiedy nie ma zupełnie nic do zrobienia, nie ma żadnych planów ani zobowiązań. Nic, tylko błogie lenistwo. Można by wtedy spać do nieprzyzwoicie późnej godziny, albo cały dzień czytać wciągającą książkę i zapomnieć do świecie dookoła. Dla niektórych takimi dniami jest weekend. Cóż, moje weekendy zawsze wypełnione są po brzegi planami kulinarnymi i przede wszystkim fotograficznymi. Na co dzień wychodzę i wracam do domu w szarości za oknem, więc weekendy to jedyny czas, kiedy mogę uczknąć odrobinę dziennego światła. Myślę, że ci z Was, który sami fotografują doskonale to rozumieją.
Czytaj dalej

Zapiekana kasza jaglana z figami

 

Przyznam się Wam, że jestem naprawdę zakręcona na punkcie śniadania. Może to jeszcze nie obsesja, ale faktem jest, że potrafię długo i zawzięcie dyskutować z każdym, kto śniadanie lekceważy. Nie wiem dlaczego, ale niedocenianie wartości tego, najważniejszego przecież posiłku w ciągu dnia, naprawdę mnie irytuje.

Rano nie zawsze mam czas coś sobie przygotować, więc zazwyczaj jem musli z suszonymi owocami i orzechami. Większą kreatywnością mogę się popisać przy drugim śniadaniu, które zabieram do pracy. Posiadanie wielu różnorodnych pojemniczków naprawdę tu pomaga. Ostatnio moimi ulubionymi śniadaniami w pracy są koktajle oraz wszystko, co ma w sobie kaszę jaglaną.
Czytaj dalej

Chrupiące gofry z batatów

 

Tak, wiem doskonale, że bataty kojarzą się dużo bardziej z chłodną jesienią niż z pięknym i słonecznym latem. Tyle jest teraz sezonowych owoców, że jakoś ciężko wyobrazić sobie, by zamienić je na cięższe i cieplejsze smaki. Też tego nie planowałam, ale te piękne bataty jakoś tak do mnie przemawiały ze sklepowej półki, że nie miałam serca ich nie zabrać ze sobą do domu. Pierwsza myśl – sweet potato pie. Ale jednak nie, zbyt jesiennie, szkoda tych pięknych, świeżych owoców w ogrodzie.

Drugą myślą były gofry i za nią też podążyłam. Bardzo mi zależało na zachowaniu w gofrach chrupiącej otoczki i mięciutkiego, lekkiego wnętrza. Nie byłam pewna, czy po dodaniu ciężkiego skądinąd pureé z batatów, ciasto nie stanie się zbyt zbite i ciężkie. Na szczęście gofry po upieczeniu okazały się lekkie i chrupiące, czyli dokładnie takie, jak wszyscy lubimy najbardziej. Podałam je ze świeżymi truskawkami i czekoladą.

Czytaj dalej

Idealnie cienkie naleśniki

W dzieciństwie smażenie naleśników było u nas w domu prawdziwym rytuałem. Rytuałem radosnym, bo oznaczał on pyszną, słodką kolację złożoną z góry naleśników posmarowanych obficie słodkim, domowym dżemem lub twarożkiem. Mama mieszała ciasto, bo tylko ona znała tę tajemną recepturę, a ja z bratem dzieliliśmy się smażeniem. Potem oboje nauczyliśmy się robić ciasto naleśnikowe i wspólne przygotowywanie i smażenie zdarza się niestety coraz zadziej. Kiedy robię naleśniki zwykle nie korzystam z żadnego konkretnego przepisu. Po prostu mieszam składniki na oko, aż uzyskam pożądaną konsystencję. Moja mama zawsze tak robi i jakoś tak obserwując ją i ja przejęłam ten sposób. Zazwyczaj świetnie się sprawdza, ale czasami potrzebuję naprawdę sprawdzonego przepisu na naleśniki, które za każdym razem wychodzą idealnie, są super cienkie i dobrze się smażą. Wtedy sięgam po ten przepis, który jeszcze nigdy mnie nie zawiódł.

Czytaj dalej

Dyniowe gofry

 

 

Mimo, że jesień odeszła nie rezygnuję z dyni. Sezon wprawdzie się skończył, ale mój zamrażalnik pełen jest zamrożonego puree, które co jakiś czas wyjmuję. Tym razem wykorzystałam je do przygotowania gofrów, które podałam polane cynamonowym jogurtem. Prawdziwe wspomnienie jesiennych smaków. Gofry wyszły pyszne, chociaż nie tak bardzo chrupiące, jak moje ulubione, klasyczne gofry. Czytaj dalej

Jajecznica deluxe, czyli śniadanie dla wymagających

 

Jak przy każdej nadarzającej się okazji, muszę ponownie podkreślić jak wielką miłością darzę jajka. Dobrze, skoro to już za nami, to porozmawiajmy przez chwilę o śniadaniu.

Śniadanie to nie tylko najważniejszy posiłek dnia, ale też idealny moment, żeby dogodzić sobie jakimś pysznym daniem, zwłaszcza, gdy mamy wolny dzień i nieco czasu, żeby zjeść bez pośpiechu. Jajka idealnie się nadają na takie okazje. Podobno spożyte na śniadanie sprawiają, że długo jesteśmy nasyceni i pozwalają lepiej kontrolować apetyt przez resztę dnia. U mnie się to sprawdza, dlatego na śniadanie jem je średnio 3 razy w tygodniu. Zazwyczaj wybieram jajka na miękko, lub właśnie jajecznicę, prostą, lub z masą fajnych dodatków.
Czytaj dalej

Jak zrobić idealne gofry

 

Odkąd kilka tygodni temu nareszcie nabyłam gofrownicę, zaczęłam poszukiwania idealnego przepisu na gofry. Zawsze wydawało mi się to proste. Ot, jest przepis, więc wyjdą pyszne gofry. Już po pierwszej, pamiętnej próbie (porażka na całej linii) okazało się jednak, że tak łatwo to nie będzie. Gofry okazały się bardzie podstępne, niż można by sądzić. Jak każdy miłośnik tego przysmaku pragnęłam uzyskać efekt „jak z budki”. Ogólnie za jedzeniem „z budki” nie przepadam, ale gofry to jeden z wyjątków, prawdziwy smak wakacji i dzieciństwa. Żaden wyjazd nie mógł się być zaliczony do udanych bez pójścia na chrupiące gofry, obowiązkowo z bitą śmietaną i sosem.