Orientalny makaron z kurczakiem

Już kilka razy uderzało mnie to, że przez dwa lata blogowania mięso pojawiało się tu bardzo sporadycznie. To tym bardziej dziwne, że wegetarianką nie jestem. Lubię mięso, ale nie jadam go codziennie. Bywają okresy, że mogę się bez niego obejść przez wiele dni. O ile mam pod ręką jajka, przetwory mleczne i makaron, mięso nie jest mi do szczęścia potrzebne. Co oczywiście nie znaczy, że zupełnie mogłabym z niego zrezygnować. Niedobór potraw mięsnych (ciśnie mi się na usta rażący) wynika też pewnie z tego, że nie przepadam za przygotowywaniem mięs.

Czytaj dalej

Tagliatelle z boczkiem i groszkiem

O maszynie do makaronu marzyłam już od jakiegoś czasu, więc kiedy wreszcie ją zakupiłam, to cieszyłam się jak dziecko z nowej zabawki. Właściwie, to uczucie to powraca za każdym razem, gdy nabywam jakiś nowy sprzęt kuchenny. Maszynę musiałam niezwłocznie wypróbować. Zagniotłam więc ciasto i zaczęłam zabawę z wyrabianiem go. Przyznam szczerze, że posiadanie urządzenia, które weźmie na siebie ciężar tej niewątpliwie wyczerpującej czynności, to prawdziwa ulga dla moich rąk. Dokładne wyrobienie i cieniutkie rozwałkowanie dość twardego ciasta na makaron ręcznie, to dla nich prawdziwe wyzwanie, a niekiedy nawet istna katorga.
Czytaj dalej

Ravioli z dynią i orzechami

Kilka dni temu pojawił się wśród lubelskich blogerek kulinarnych pomysł wspólnego, wirtualnego gotowania. Wybór padł na dynię, która jest teraz trendy i na czasie i wszyscy coś z niej robią. Więc i my w takową się zaopatrzyłyśmy i w ramach Lubelskiego Kociołka przygotowałyśmy z niej same pyszności. Pisząc ten post niemal ślinka mi cieknie, a żołądek wykonuje dziwne ruchy. Wszystko to na wspomnienie dyniowych ravioli z orzechami. Dynia na słodko jest pyszna, ale to wytrawne połączenie przebija niemal wszystko i jak na razie jest moim jesiennym numerem jeden. Dynia, orzechy i palone masło. Tercet wcale nie egzotyczny, ale swojski i łatwy, a efekt zdecydowanie zachwyca. Kocham domowy makaron i chyba czas najwyższy zakupić maszynę, żeby się od uszczerbku na zdrowiu obronić. Przy okazji robienia tych ravioli odkryłam, że jak najbardziej można mieć zakwasy w dłoniach i przedramionach. Wystarczy przez pół godziny wałkować makaron. Efekt gwarantowany. Ale bez bicia przyznaję, że ten smak jest wart takiego poświecenia 🙂

Czytaj dalej

Najprostszy sos pomidorowy

Latem, gdy sezon pomidorowy trwa w najlepsze ten sos przyrządzam kilka razy w tygodniu. Świeże, soczyste pomidory to jedna z tych rzeczy, których najbardziej mi brakuje zimą. Ratuje się wtedy pomidorami z puszki, ale cóż, to nie to samo. W tym roku się jednak przygotowałam i powstało kilka słoiczków sosu na zapas, którymi będzie można się cieszyć zimą.

Czytaj dalej

Domowy makaron z orzechowym pesto

 

Wiecie z czym kojarzy mi się robienie domowego makaronu? Z prawdziwym włoskim domem, gdzie prawdziwa włoska mamma w fartuszku ubrudzonym mąką przygotowuje pastę. Krząta się, zagniata, obiera, miesza. Gotuje obiad dla całej familii, która wieczorem zbierze się na pysznej kolacji. Potem usiądą razem przy wielkim stole i pijąc wspaniałe włoskie wino zjedzą domowy makaron. Od razu staje mi przed oczyma scena kolacji w Pod słońcem Toskanii. Mało który film pokazuję taką miłość do jedzenia.
Czytaj dalej

Aglio e olio

 

Jedną z rzeczy, którą najbardziej cenię we włoskiej kuchni jest jej niesamowita prostota. Danie nie musi być skomplikowane, żeby zachwycało. Taki jest makaron aglio e olio, czyli czosnek i oliwa (czasami nazywane też aglio, olio e peperoncino) Zachwyciłam się nim od pierwszego razu, mimo że wcześniej za czosnkiem specjalnie nie przepadałam. Jak dla mnie aglio e olio jest dokładnie tym, o co chodzi we włoskiej kuchni. Jedyne wymaganie jakie stawia ten makaron do dobrej jakości oliwa z oliwek, w którą naprawdę warto zainwestować. Czytaj dalej

Spaghetti z łososiem w sosie pietruszkowym

spaghetti z łososiem w sosie pietruszkowym

 

Wracam po dłuższej, kilkudniowej przerwie. Dziś niestety tylko na chwilę z szybkim i prostym daniem na obiad. Ostatnimi dniami nie miałam zbyt dużo czasu na gotowanie, a tym bardziej na robienie zdjęć. Zajmowałam się głównie poznawaniem i kontemplowaniem „uroków” polskiej służby zdrowia i szpitalnictwa. Ale bez narzekań, wszystko dobrze się ułożyło. Myślę, że ten weekend zrobię sobie jeszcze odrobinę wolniejszy, a od poniedziałku wezmę się znowu do roboty. A zdradzę, że nie podzieliłam się jeszcze z Wami wszystkim co ostatnio robiłam, a robiłam sporo i to przepysznych rzeczy. Tak więc jest na co czekać, a tym czasem zostawiam Was ze wspaniałym spaghetti z łososiem.

Czytaj dalej