Ciasto z rabarbarem i budyniową pianką

ciasto rabarbarowe; ciasto z rabarbarem; rabarbar; placek z rabarbarem; ciasto z budyniową pianką; pianka budyniowa; ciasto z owocami

Zastanawiałam się ostatnio co nowego z rabarbarem mogę jeszcze upiec. Czasami wydaje mi się, że wszystkie pomysły już wykorzystałam. Oczywiście to nigdy nie jest prawda a jedynie narzekania mojego przeciążonego myśleniem o jedzeniu umysłu. W każdym razie przeglądałam stare wpisy i zatrzymałam się dłużej nad ciastem śliwkowym z pianką. Było pyszne i od razu zapragnęłam chociażby kawałeczka. Mój organizm jakoś nie przejmuje się takimi trywialnym sprawami jak sezony i zawsze chce mi się tego, co akurat jest niedostępne. Na szczęście ciasto z budyniową pianką jest super uniwersalne i pasują do niego właściwie każde owoce, więc decyzja o upieczeniu ciasta z rabarbarem i pianką zapadła od razu.
Czytaj dalej

Muffinki z malinami i migdałową kruszonką

Jak zawsze o tej porze roku jednym z głównych bohaterów w mojej kuchni stają się maliny. Teraz jest ich jeszcze więcej, bo powoli zaczynają owocować te dosadzone zeszłej jesieni. Zbieranie malin to czynność raczej przyjemna, nawet dla ludzi takich jak ja, którzy na co dzień raczej stronią od prac ogrodowych. Ze zbierania rzadko wraca się głodnym zwłaszcza, kiedy niemal co drugi owoc ląduje nie w pojemniku, ale w ustach zbieracza. Czasami po prostu trudno się oprzeć, bo przecież prosto z krzaka zawsze smakują najlepiej.

Czytaj dalej

Ciasto drożdżowe z dynią

Po niedawnej inspekcji zamrażalnika stwierdziłam, że ostatnio trochę opuściłam się w kwestii wykorzystywania dyniowych zapasów. Zostały mi jeszcze dwie pokaźne porcje puree, sporo zamrożonych kawałków, a o tych dwóch wielkich dyniach w piwnicy nawet nie będę wspominać. W nadchodzącym sezonie zdecydowanie muszę posiać taką odmianę dyni, która nie osiąga aż tak monstrualnych rozmiarów, bo potem sporo jej zostaje, a ja ma z tego powodu wyrzuty sumienia. Bardzo nie lubię, jak coś dobrego się marnuje, ale pewnych ilości po prostu nie da się przejeść.

Czytaj dalej

Muffinki z masala chai

 Gdybym miała podać statystykę, to bez wątpienia wyszło by na to, że ilość wypijanej przez mnie herbaty znacznie przekracza ilość kawy. Kawę pijam zazwyczaj tylko rano do śniadania, przez resztę dnia raczę się herbatą i jestem pewna, że w jesienno – zimowym okresie dochodzę czasem do około 5 – 6 kubków dziennie. To mówi samo za siebie, herbata zdecydowanie wygrywa, ale musi spełniać trzy podstawowe warunki. Musi być czarna, mocna i bez cukru. Za taką w zimne wieczory dużo dam. Łatwo można się domyślić, że brytyjska herbata z mlekiem ni jak ma się do mojego prywatnego ideału. Ilekroć widzę jak ktoś zalewa herbatę wodą, a potem dolewa do niej mleka, oczy otwierają mi się ze zdumienia jak też można coś takiego pić.

Ciasto bananowe z malinami i orzechową kruszonką

stylizacja jedzenia fotografia kulinarna

Dziś będzie rzecz o cieście. A ciasto to nie byle jakie, bo skomentowane przez mojego wybrednego brata „Wiesz, to jest najlepsze ciasto jakie do tej pory upiekłaś”. Rzeczywiście, ciasto należy zdecydowanie do tych bardziej udanych. Na przepis natknęłam się na blogu The Candid Appetite i od razu mnie ujął pomysłowością i bogactwem. Ale nie byłabym do końca uczciwa, gdybym nie powiedziała wprost, że to na myśl o kruszonce zacierałam ręce i podskakiwałam siedząc przez komputerem. I tu akurat moje oczekiwania nie zostały zawiedzione. Kruszonka z orzechami okazała się moją ulubioną częścią tego wypieku. Z resztą, mi kruszonka w każdej postaci smakuje. Tak więc kruszonka była pyszna, ale reszta ciasta też wyszła niczego sobie. Trochę zmieniłam oryginalny przepis i efekt bardzo mnie zadowolił. Ciasto było wilgotne, nie za słodkie, z wyczuwalnym smakiem banana i kwaskowatością malin. Balans niemal idealny. Swoją drogą, nie wpadłabym na to, że banany, maliny i orzechy to taka zgrana ekipa 🙂

Czytaj dalej

Niezwykle łatwe ciasto drożdżowe z malinami

ciasto drożdżowe z malinami

 

 

Kolejny malinowy wypiek. Ochota na coś drożdżowego dopadła mnie niespodziewanie późnym popołudniem. Nie było rady, więc na szybko zmieszałam składniki, odstawiłam do wyrośnięcia a w tym czasie udałam się na malinowe zbiory. Zebrałam ich chyba ze trzy razy więcej niż użyłam do pieczenia, a i tak większa część została na krzakach. Z tego urodzaju cieszy się chyba najbardziej czteroletni syn sąsiadów, wielki miłośnik malin, który po skonsumowaniu swoich bez zbędnego skrępowania pyta, czy możemy mu dać trochę naszych 🙂

Czytaj dalej