Czekoladowe cupcakes

czekoladowe cupcakes; babeczki czekoladowe; czekolada; krem czekoladowy; fotografia kulinarna

Zaglądają tu jacyś miłośnicy czekolady? Wiem, że za bardzo o Was nie dbam, ale i tak mam nadzieję, że czasami o mnie pamiętacie. Dziś post specjalnie dla tych, którzy do szczęście potrzebują czekolady. Bardzo dużo czekolady. Nawet tacy czekoladowi ignoranci jak ja czasami o niej marzą i najchętniej wykąpali by się w czekoladowej rzece, albo jeszcze lepiej, spędzili weekend w fabryce Willy’ego Wonki.
Czytaj dalej

Drożdżowa babka dyniowa z czekoladą

babka dyniowa; ciasto dyniowe z czekoladą; ciasto drożdżowe; babka drożdżowa; ciasto z dynią; dynia; czekolada; kakao

Jesień to u mnie niezmiennie sezon na dynię. Uwielbiam w niej właściwie wszystko. Ma piękne kolory i kształty, które rewelacyjnie wyglądają na zdjęciach. Jest pyszna zarówno w wersji słodkiej jak i wytrawnej. Poza tym w każdej dyni kryją się pyszne ziarna, które po wysuszeniu idealnie nadają się do podjadania na jesienne wieczory. Jak co roku o tej porze pełno u mnie dyniowych wypieków. Poza obowiązkowym plackiem dyniowym i sernikiem, w tym roku przygotowałam kilka nowości.
Czytaj dalej

Najlepsze powidła śliwkowe – bardzo prosty przepis

powidła śliwkowe; powidła z węgierek; przetwory ze śliwek; śliwki; proste powidła; powidła bez mieszania

Koniec lata i początek jesieni to dla większości z nas czas intensywnego przygotowywania przetworów. Staramy się zamknąć w słoikach jak największą ilość smaków lata, żeby potem móc się nimi cieszyć w zimne, zimowe dni, lub wykorzystać np. do ciast i deserów. U mnie w domu obowiązkowo co roku przygotowuje się sok z malin, dżem z czarnej porzeczki, ogórki kiszone i powidła śliwkowe z węgierek. Właśnie teraz jest idealna pora na ich smażenie. Śliwki są bardzo dojrzałe i słodkie, a z takich powidła są najlepsze.
Czytaj dalej

Ciasto jaglane Tiramisu i kolejny rok

ciasto jaglane tiramisu

Właśnie mija kolejny, trzeci już rok mojej przygody z blogowaniem. Długo zastanawiałam się co mam z tej okazji napisać, bo nie sposób w kilku słowach ująć co ten blog zmienił w moim życiu. Zmienił praktycznie wszystko. Pomógł mi odkryć moją pasję fotograficzną, nauczyć się wielu nowych rzeczy i poznać masę fantastycznych ludzi. Kiedy sięgam myślami te trzy lata wstecz jestem bardzo szczęśliwa, że podjęłam taką decyzję.

Nie będę się rozpisywać i zanudzać Was tym jak bardzo prowadzenie bloga wpłynęło na moje życie. Wspominałam już o tym przy niejednej okazji. Świętując pierwsze urodziny bloga pisałam, że pomógł mi on odkryć pasję, doświadczyć posiadania czegoś, czemu chętnie bez reszty się oddaję. Przy drugich urodzinach napisałam, że nareszcie nauczyłam się w pełni szanować swoją prace i wymagać tego szacunku od innych. Dziś dodam, że nauczyłam się także podążać za swoimi marzeniami i wierzyć, że uporem i ciężką pracą można je spełniać. Bo samo nic się nie dziej. Trzeba się postarać, czasem ostro powalczyć i zaryzykować, ale przede wszystkim wierzyć, że się uda.
Czytaj dalej

Tradycyjny sernik królewski

 

Będę z Wami szczera. Sernik królewski nigdy mnie jakoś specjalnie nie kusił. Dużo większy entuzjazm wywołują u mnie wszystkie egzotyczne połączenia smaków, serniki londyńskie, nowojorskie i te bez pieczenia. Tradycyjny sernik królewski wydawał mi się, nie bójmy się użyć tu tego słowa, lekko nudny. Ale w końcu dałam się skusić. Znalazłam starą, pożółkłą kartkę i postanowiłam wypróbować zapisany na niej przepis na sernik. W końcu taka kartka jak nic gwarantuje emocjonujące pieczenie. Nie wiem czy Was też zadziwia to, że kilkanaście lat temu ludzie zdawali się nie posługiwać żadnym systemem wag, a czasem i miar?
Czytaj dalej

Stefanka

 

Dziś mam dla Was przepis na jedno z najsmaczniejszych ciast jakie dane mi było spróbować. A wierzcie mi, trochę tego było. Stefanka, bo o niej będzie mowa, kusiła mnie do dawna. Bardzo często widuję ją na różnych blogach i zawsze jest bardzo zachwalana. Postanowiłam więc sama zbadać stefankowy fenomen. Upiekłam ja więc na pożegnanie dla mojego wspaniałego i dzielnego Działu Wystawienniczego z Muzeum na Majdanku, który opuściłam w czwartek, po 9 miesiącach wspólnej pracy.

Czytaj dalej

Tarta z kremem bazyliowym i owocami

Dziś nareszcie zaczynam długo wyczekiwany urlop. Nie wiem jak Wy, ale ja naprawdę lubię jakoś uczcić początek czegoś tak miłego. Nie mówię tu o niczym wielkim i szczególnym. Po prostu trochę się rozluźnić, zjeść ulubiony makaron na obiad, pomalować paznokcie na jakiś zwariowany kolor, posiedzieć spokojnie w ogrodzie i popatrzeć na chmury doszukując się w nich fantazyjnych kształtów. Sama nie wiem czy bardziej cieszę się z odpoczynku od pracy, czy z nieograniczonej ilość czasu na gotowanie i fotografowanie. Pewnie po trochu z obu tych rzeczy, co jednak nie zmienia faktu, że przez ostatnie dni szczególnie intensywnie robiłam te kulinarne plany.

Czytaj dalej