Bezglutenowy mazurek kokosowy

Bezglutenowy mazurek kokosowy; mazurek bez gutenu; bezglutenowy spód do mazurka; kruche ciasto bezglutenowe; gluten free; modern taste; fotografia kulinarna

 

Trudno myśleć o Wielkanocy, gdy wyglądając przez okno widzi się wszechobecną, śnieżną biel. Jednak kalendarz nie kłamie i wiosenne święta pełne kurczaczków, zajączków i pisanek już za dwa tygodnie. Czas więc brać się za planowanie menu na świąteczny stół, no i oczywiście świątecznych wypieków. W tym roku będę miała dla Was dwa nowe wielkanocne przepisy. Będą to dwa mazurki. Dziś zaczynamy od przepisu na bezglutenowy mazurek kokosowy. Czytaj dalej

Bezglutenowe ciasto z rabarbarem

bezglutenowe ciasto z rabarbarem; ciasto rabarbarowe, mąka migdałowa; ciasto ucierane z rabarbarem; placek rabarbarowy

Powoli zaczyna się sezon na przepyszne, polskie truskawki. W moim ogródku czerwienią się już pierwsze sztuki. Mam jednak nadzieję, że nie przejadł się Wam jeszcze rabarbar, bo mam kolejny przepis na ciasto z jego wykorzystaniem. Tym razem jest to bezglutenowe ciasto, na bazie mąki migdałowej i kokosowej. Piekłam je już jakiś czas temu, co zresztą widać po kwiatach jabłoni na zdjęciach, ale dopiero teraz zebrałam się do napisanie przepisu.
Czytaj dalej

Pavlova z kremem waniliowym

Nigdy nie byłam specjalną fanką bez. Ot, małe, kruche i straszliwie słodkie. Ale tak się złożyło, że w ostatnich dniach zużyłam sporo żółtek i zostały mi białka, które trzeba było szybko wykorzystać. Pomyślałam sobie, że może czas przygotować coś, czego nigdy do tej pory nie robiłam, a do czego większa ilość białek będzie jak znalazł.

Wybór padł na bezę Pavlova. Myślałam o niej już od jakiegoś czasu słysząc i czytając tyle zachwytów nad jej niezwykłymi walorami smakowymi. Szczerze mówiąc, miałam też ochotę na małe wyzwanie i  byłam też ciekawa czy mi się uda sprostać.
Czytaj dalej

Lasagne light. Pani cukinia w roli głównej

cukinia lasagne
Ostatnio mam trochę mniej czasu na blogowanie, a co najgorsze na gotowanie. Niedawno zaczęłam praktyki, które potrwają do końca tego tygodnia. Dużo godzin dziennie nie mam, bo tylko 6, ale wracam do domu tak zmęczona, że nie mam już ochoty nic robić. Nigdy nie myślałam, że w muzeum tak ciężko można pracować. Dzisiaj poza praktykami zaliczyłam od razu całkiem niezły trening spalając kalorie przy tworzeniu wystawy.

Czytaj dalej