Tradycyjny sernik królewski

 

Będę z Wami szczera. Sernik królewski nigdy mnie jakoś specjalnie nie kusił. Dużo większy entuzjazm wywołują u mnie wszystkie egzotyczne połączenia smaków, serniki londyńskie, nowojorskie i te bez pieczenia. Tradycyjny sernik królewski wydawał mi się, nie bójmy się użyć tu tego słowa, lekko nudny. Ale w końcu dałam się skusić. Znalazłam starą, pożółkłą kartkę i postanowiłam wypróbować zapisany na niej przepis na sernik. W końcu taka kartka jak nic gwarantuje emocjonujące pieczenie. Nie wiem czy Was też zadziwia to, że kilkanaście lat temu ludzie zdawali się nie posługiwać żadnym systemem wag, a czasem i miar?
Czytaj dalej

Tradycyjne rogale świętomarcińskie

 

Mało jest rzeczy, z których przygotowaniem zwlekam tak długo jak w przypadku rogali marcińskich. Od pierwszej myśli, żeby upiec je w domu do momentu pieczenia minęły chyba ze trzy lata. Sama nie wiem dlaczego aż tak dużo. Być może powodem jest to, że w moich stronach, czyli na Lubelszczyźnie, takie rogale nie są popularne, a nawet powiedziałabym, że nie ma ich wcale. Ja przynajmniej nigdy żadnego nie widziałam. Przypominałam sobie o nich zawsze w okolicach 11 listopada i jak mantrę powtarzałam, że w następnym roku to już na pewno. Potem zwyczajnie wypadały mi z pamięci.
Czytaj dalej

Marchewkowe muffinki z „What Katie Ate”

111

Kochani, na początku chcę Wam podziękować za takie ciepłe przyjęcie pomysłu z cyklem o fotografii kulinarnej. Przyznam, że trochę się obawiałam, ale dodaliście mi pewności i pełną parą pracuję już nad kolejnym postem, który powinien ukazać się już jutro 🙂
Tym czasem porzućmy na chwilę aparaty i blendy i powróćmy do kuchni. Marchewkowe muffinki miałam gdzieś z tyłu głowy od dłuższego czasu. Ciasto marchewkowe, które robiłam jakiś czas temu było w moim domu prawdziwym hitem i zniknęło błyskawicznie. Nie inny los spotkał babeczki. Czytaj dalej

Granola z masłem orzechowym

Kiedyś przechodziłam przez fazę, że wszystkie moje ulubione stare i nowe smaki i kombinacje smakowe musiałam przerabiać na cupcakesy. Teraz robię je rzadziej, ale z kolei moje aktualnie ulubione smaki notorycznie zamieniam raz w granolę, raz w pancakes. Tym razem padło na masło orzechowe. Jak wie każdy, kto choć kilka razy do mnie zajrzał, kocham je nad życie. I tak się zastanawiam dlaczego wcześniej nie wykorzystałam go do granoli.
Czytaj dalej

Chlebek bananowy z czekoladą

W stosunku do bananów wykazuję się dość dużą nieufnością, która sięga jeszcze lat mojego wczesnego dzieciństwa. Będąc małą dziewczynką zatrułam się tortem urodzinowym mojej koleżanki, w którym oczywiście były banany. Może był to zwykły zbieg okoliczności, ale od tamtej pory od bananów trzymałam się z daleka. Co jest chyba najdziwniejsze moja niechęć dotyczy tylko świeżych bananów. Wszelkie przetwory, a także suszone banany lubię i jem chętnie. Nie potrafię się chyba przełamać tylko do zapachu i konsystencji świeżych bananów.
Czytaj dalej

Panettone

babka drożdżowa

W Panettone zakochałam się od pierwszego razu i teraz trudno mi wyobrazić sobie Święta bez tej wspaniałej babki. Nie gwarantuję, że to jest najbardziej oryginalny i zgodny z tradycją przepis. Co jakiś czas czytam gdzieś, że przygotowanie prawdziwego Panettone jest bardzo skomplikowane i czasochłonne. Ta wersja nieco obala ten mit, a na pewno jest lepsza od wersji jakie można kupić w sklepie. Najlepsza jest świeża, jeszcze ciepła. Po rozkrojeniu dość szybko wysycha, ale i na to jest rada. Na 2 – 3 dzień z pozostałości robię tost francuski mieszając pokruszoną babkę z jajkami i smażąc na maśle. Takie śniadanie jest wspaniałe 🙂
Czytaj dalej

Zdrowe, bananowe batoniki owsiane

baton owsiany zbożowy zdrowy dietetyczny

Śniadanie to najważniejszy posiłek dnia. Zgadzam się z tym, na śniadanie zawsze znajdę czas. Raz zaspałam i musiałam wyjść w ciągu 20 minut, a i tak jakimś cudem (do dziś nie wiem jak) udało mi się zrobić sobie i zjeść śniadanie. Bez śniadania czuje się źle, chce mi się spać i potem, w drugiej części dnia odbijam je sobie z nawiązką.

Czytaj dalej

Pieczone ciasto z kaszy manny

ciasto z kaszy manny pieczone

Przepis na to ciasto pochodzi z wycinka z jednej z kobiecych gazet, który dawno temu wkleiłam do swojego zeszytu z przepisami. Wcześniej robiłam je tylko raz, jednak za krótki czas pieczenia i za szybka chęć podania sprawiły, że dosłownie się rozpadało. Nie jest to ciasto suche, wręcz przeciwnie – ciężkie, bardzo wilgotne, prawie jak pudding. Zastanawiam się tylko jak by wyszło przy pieczeniu bez kąpieli wodnej. Jeśli ktoś spróbuje dajcie mi znać 🙂

Czytaj dalej