Truskawkowa chatka

ciasto truskawkowa chatka, sernik z truskawkami, ciasto truskawkowe, sernik na zimno z truskawkami

 

Ciasto truskawkowa chatka, sernik z truskawkami, ciasto truskawkowe, sernik na zimno z truskawkami. Rzucam wszystkie możliwe słowa kluczowe na sam początek. Podobno tak trzeba, tego wymaga SEO, a być blogerem i nie stosować się do SEO to przecież wstyd. Znowu siedzę więc przed komputerem i z całych sił staram się wykrzesać z siebie kilka linijek tekstu o tym cieście. Co mam napisać? Że jest proste i szybko się przygotowuje? Że tak nam smakowało, że pożarliśmy je w jeden dzień? To wszystko prawda, ale jakie to cholernie banalne. Wszystko jest zawsze proste, pyszne i oczywiście nie zajmuje zbyt dużo czasu.

Mogłabym znowu wymęczyć kilka zdań jak z szablonu. Mogę przecież pisać o sezonie na truskawki, o słoneczku za oknem i innych pierdołach. Nie raz to robiłam. Właściwie mam wrażenie, że robię to bez przerwy. Za każdym razem powstaje podobny tekst. Zmieniają się tylko detale i składniki. Ale wiecie co? Mam tego dosyć. Już od bardzo długiego czasu blogowanie nie sprawia mi przyjemności. Staram się z tym walczyć, robię plany przyszłych postów, bo jeśli nie mogę zmusić się do polubienia, to chociaż wyrobię w sobie nawyk. Tylko, że to niestety nie działa. Za każdym razem jest tak samo. Robię jakieś super ciasto, mam tyle do powiedzenia o nim, w głowie śmigają mi gotowe zdania. Nic tylko pisać kolejny post. Ale pisać jakoś mi się nie chce, a jak już siądę do komputera, to z głowy ucieka mi wszelka myśl. Chociaż nie, myśli są, ale nie o ty czym chciałabym się podzielić, ale o tym, co powinnam napisać, żeby wpis się dobrze pozycjonował. Myślę o naszym ukochanym SEO, o słowach kluczowych, metaopisach i tym, czy mój post będzie się pozycjonował lepiej niż setki mu podobnych. Czy użyłam odpowiedniego słowa kluczowego? Czy tytuł nie jest za długi? Czy na pewno opisałam zdjęcia na wszystkie możliwe sposoby by ułatwić zbłąkanemu wędrowcowi odnalezienie mnie w odmętach Internetu?

Kiedyś blogowanie było prostsze. Jak zaczynałam te 6 lat temu aż rwałam się do pisania. Publikowałam kilka razy w tygodniu. Nawet nie wiedziałam, że coś takiego jak SEO istnieje. Nie interesowały mnie wskaźniki odwiedzin, statystyki, ilość komentarzy. Chciałam po prostu dzielić się swoją pasją. Z czasem wszystkie te blogowe bzdury całkowicie mi ją odebrały. I oto jestem 6 lat później, niemal że weteranka blogowania, która ma problem z publikowaniem jednego postu miesięcznie. I wiecie co? Mam tego po prostu dosyć. Mam dosyć męczenia się za każdym razem, przejmowania pozycjonowaniem, tym do ilu osób dotrę i innymi pierdołami. Mam dosyć ważenia każdego słowa, dopasowywania się do jakichś ram, które sprawiają, że wszystko co piszę wydaje mi się sztuczne i cholernie plastikowe. Chcę pisać o ty co mi leży na sercu czy wątrobie. Chcę w końcu przestać bać się być naprawdę sobą i skończyć z tymi pięknymi zdaniami typu „to ciasto jest pyszne, delikatne i po prostu rozpływa się w ustach”. To nie jestem ja, chociaż ostatnie kilkadziesiąt postów na tym blogu temu przeczy. Nie nastąpi tu teraz dramatyczne wyznanie, że rzucam blogowanie i idę szukać innej pasji. Nie, chociaż czytając jeszcze raz to, co przed chwilą z siebie wyplułam może nasunąć się taki wniosek i nie będę ukrywać, że ostatnio o tym myślałam. No bo skoro nie kręci mnie to co jest, to mogę wszystko zostawić, albo zacząć od nowa. Zostawiać mi szkoda, na zaczynanie od nowa jestem zbyt leniwa. Postanowiłam po prostu zmienić to co jest i zacząć pisać jak mi w duszy gra. Koniec obsesji na punkcie SEO, mozolnego umieszczania w tekście słów kluczowych, kreowania się na eksperta i tych wszystkich rzeczy, o których można przeczytać w poradnikach o tym jak mieć super popularnego bloga i w ogóle być ubóstwianym internetowym celebrytą z tysiącami followersów.

A na koniec dodam tylko kilka słów: ciasto truskawkowa chatka, sernik z truskawkami, ciasto truskawkowe, sernik na zimno z truskawkami. W końcu stare nawyki ciężko zmienić od razu. A niech się SEO cieszy.

P.S.

Przeczytałam całość jeszcze raz i od razu w głowie zapaliła mi się czerwona lampka, a wewnętrzny krytyk drze się, że tak przecież nie można, że to blog kulinarny i ludzie chcą przepisów a nie emocjonalnych wynurzeń. No cóż, może akurat ktoś chętnie poczyta jednak wynurzenia i nawet mu się spodoba. A jak nie to trudno. Przestałam się tym przejmować.

 

ciasto truskawkowa chatka, sernik z truskawkami, ciasto truskawkowe, sernik na zimno z truskawkami

ciasto truskawkowa chatka, sernik z truskawkami, ciasto truskawkowe, sernik na zimno z truskawkami

 

Ciasto truskawkowa chatka

 

500 g sera białego (dobrej jakości z wiaderka, lub trzykrotnie przepuszczonego przez maszynkę)
250 g miękkiego masła
200 g cukru pudru
1 łyżeczka ekstraktu waniliowego
200 g truskawek + do ozdoby
36 herbatników (ok.300g)

100 g białej czekolady
2 łyżki masła

 

Truskawki myjemy i pozbawiamy szypułek. Połowę blendujemy lub dobrze rozgniatamy widelcem. Drugą połowę kroimy na małe kawałki.

Masło ucieramy z cukrem pudrem i wanilią na jasną, puszystą masę. Dodajemy po łyżce ser, cały czas ucierając. Gotową masę dzielimy na dwie części. Do pierwszej dodajemy rozgniecione truskawki i dokładnie mieszamy. Do drugiej dodajemy pokrojone truskawki i delikatnie łączymy z masą.

Układamy pierwszą warstwę herbatników – 3 rzędy po 6 ciastek. Najlepiej robić to na papierze do pieczenia, będzie potem łatwej składać ciasto. Na ciastka wykładamy masę z kawałkami truskawek i dokładnie rozsmarowujemy. Następnie w ten sam sposób układamy kolejną warstwę herbatników, na które wykładamy masę truskawkową.

Składamy ciasto unosząc boki papieru tak, by boczne ciastka utworzyły nad środkowym daszek. Dobrze jest poprosić o pomoc drugą osobę, idzie wtedy zdecydowanie łatwiej. Złożone ciasto delikatnie dociskami i poprawiamy jego kształt. Wstawiamy do lodówki na kilka godzin.

Schłodzone ciasto polewamy polewą z rozpuszczonej czekolady i masła. Wierzch chatki dekorujemy świeżymi truskawkami.

 

ciasto truskawkowa chatka, sernik z truskawkami, ciasto truskawkowe, sernik na zimno z truskawkami

 

admin

8 Comments

  1. Ciasto super i tekst również 😉 Mam tak samo. W sumie, to nawet gorzej 😜 Mam małe dziecko, chodzę do pracy itp., co prowadzi do tego, że byłam zmuszona zacząć robić zdjęcia z ręki, w dodatku nie wystylizowanych potraw 😀

  2. Oj, czasami mam tak samo. Patrzę na stare wpisy i mam tam dwa, trzy zdania, bez altów, tagów i słów kluczowych. Nikt tam oprócz mnie chyba nie zagląda, ale tak zaczynałam. Teraz podobnie jak ty ślęczę nad SEO i chyba zabiera to więcej czasu niż cała reszta. Psuje to niestety radość blogowania 🙁 Mam nadzieję, że jednak prawdziwi czytelnicy przyjdą niezależnie od lichego SEO. Życzę Ci pięknego dnia 😀 Beata

  3. Ciasto wygląda obłędnie, zdjęcia są przecudowne (jak zwykle zresztą), ale to tekst dzisiaj wygrywa. Ja od dłuższego czasu przeżywam właśnie to samo jeśli chodzi o mój blog. Z dwójką dzieci, z trzecim w drodze, postanowiłam trochę odpuścić. I tak wczoraj na FB popełniłam podobny tekst, o tym że teraz czas się skupić na oczekiwaniu na nowe, a nie na gonieniu i wymyślaniu na siłę, czym „zapchać” blog, kiedy ja będę zmieniać pieluchy. I mimo, że postanowiłam mocno zwolnić tempo z udzielaniem się na blogu, to dobrze mi się z tym zrobiło. Mam nadzieję, że to sprawi, że niedługo wrócę ze zdwojoną siłą 🙂 A tymczasem leniuchuję z wielkim brzuchem 😉

    • Racja, nie ma co się zmuszać, w końcu to powinna być przyjemność a nie kolejny obowiązek. Życzę dużo zdrówka Tobie i maluchowi :*

  4. Już się wystraszyłam, że przestaniesz pisać. A ja lubię Cię czytać, czy to z przepisem czy bez :). Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.